Poważne problemy ze słuchem, zaburzenia napięcia mięśniowego, a do tego silne ataki padaczki, do których potrzebna była interwencja Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Tak wygląda codzienność małego Tadzika z gminy Szczerców. Chłopczyk przeszedł cytomegalię wrodzoną, która wpłynęła na jego rozwój neurologiczny i ruchowy. Chociaż rodzice robią wszystko, co w ich mocy, koszty codziennej rehabilitacji, dojazdów, sprzętu ortopedycznego oraz utrzymania implantu zaczynają ich przytłaczać. W sieci ruszyła zbiórka na rzecz malucha, a każdy gest ma ogromne znaczenie.
Diagnoza, która zmieniła wszystko
Już podczas badań prenatalnych wykryto u chłopczyka zmiany w główce, jednak tuż po urodzeniu wydawało się, że maluch jest w pełni zdrowy. Niestety, wkrótce okazało się, że przyczyną problemów była cytomegalia wrodzona. Wywołało to szereg poważnych powikłań.
- Choroba spowodowała u niego niedosłuch na dwoje uszu, zmiany neurologiczne, obniżone napięcie mięśniowe w tułowiu oraz wzmożone w kończynach. Zmiany w główce zostały wykryte bardzo szybko i równie szybko znaleziono przyczynę. Słuch badano kilka razy i ostatecznie we wrześniu 2026 roku Tadzio przeszedł operację wszczepienia implantu prawego ucha – przekazują rodzice chłopca.
Niestety to jednak nie wszystko. W kwietniu tego roku u Tadzika zdiagnozowano również padaczkę.
- Pewnego dnia Tadzio dostał silnego ataku. Do tego stopnia, że z domu musiał go zabrać helikopter! Żona była przerażona, była z nim wtedy sama w domu. Dziś synek przyjmuje leki i ataków jest mniej, ale dalej trzymamy rękę na pulsie. Jest jeszcze malutki i martwimy się, co będzie później – wyjaśnia ojciec chłopca.
Ogromne koszty i apel o pomoc
Wzmożone napięcie mięśniowe powoduje z kolei, że Tadzio nie siedzi stabilnie, ma też problemy z jedzeniem i trzymaniem główki. Szansą na normalny rozwój oraz samodzielność dla chłopca jest intensywna, codzienna rehabilitacja i specjalistyczne terapie. Niestety, wydatki przewyższają możliwości finansowe jego bliskich.
Do stale rosnących kosztów terapii dochodzą wydatki na paliwo i ciągłe dojazdy, zakup specjalistycznego sprzętu ortopedycznego (w tym pionizatora) oraz eksploatację i utrzymanie implantu słuchowego.
- Sami radzimy sobie, jak tylko możemy, ale koszty w końcu zaczęły nas przytłaczać. Dlatego prosimy o pomoc i wsparcie dla naszego Tadzia. Ma ogromną szansę, by mimo choroby funkcjonować kiedyś jako zdrowy i samodzielny dorosły, ale musimy działać jak najszybciej! Każdy gest ma znaczenie – apelują rodzice chłopca.
Leczenie Tadzia można wesprzeć za pomocą zbiórki założonej na portalu siepomaga.pl. Link dostępny jest poniżej oraz na początku artykułu.
Komentarze (0)