Bełchatów przygotowuje się do transformacji energetycznej. Już za kilka lat powinno się rozpocząć wygaszanie bloków energetycznych gigantycznego kompleksu PGE. Pierwsza jednostka Elektrowni Bełchatów, zgodnie z Terytorialnym Planem Sprawiedliwej Transformacji Województwa Łódzkiego, ma przestać pracować w 2030 roku, a ostatnia w 2036 roku. Taki scenariusz jednak nie musi do końca się spełnić, a największa elektrownia w Polsce... może działać dłużej. Okazuje się, że tak niechciane bloki węglowe wciąż są potrzebne, ponieważ w krajowym systemie może brakować potrzebnych mocy.
Scenariusz, który można było przewidzieć?
Wiadomo już, że spore opóźnienie będzie miała pierwsza elektrownia jądrowa. W połowie października Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport dotyczący realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej (PPEJ) za lata 2020–2024. Wynika z niego, że uruchomienie pierwszego bloku elektrowni jądrowej w Choczewie przesunie się z 2033 na 2036 rok. O niedoborach mocy po 2030 roku informowały również Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
To oznacza, że wciąż niezwykle potrzebne będą moce z bloków węglowych, a to może oznaczać... wydłużenie działania Elektrowni Bełchatów o kolejne lata. O problemie tzw. luki mocowej wspominał Jacek Kaczorowski, prezes PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, w trakcie Europejskiego Forum Sprawiedliwej Transformacji, które odbyło się w Bełchatowie.
Szef energetycznego koncernu przypomniał, że spółka dysponuje koncesją wydobywczą do 2036 roku. Natomiast zasoby, którymi dysponuje bełchatowska kopalnia pozwalają na eksploatację na poziomie 30 milionów ton rocznie przez najbliższe dziesięć lat. Warto jednak zauważyć, że koncern PGE GiEK wciąż nie podjął decyzji, czy wydobędzie dodatkowe miliony ton węgla w okolicy wysadu solnego Dębina w gminie Kleszczów (woj. łódzkie). Część pokładów brunatnego surowca zlokalizowana jest pod gminną obwodnicą. Kopalnia Bełchatów przygotowania do wydobycia rozpoczęła już 2017 roku. Według szacunków znajduje się tam ok. 90 mln ton węgla, co starczyłoby do zabezpieczenia blisko 20 proc. krajowej produkcji prądu przez dwa lata.
- Mierzymy się z problematyką tzw. luki mocowej w okresie przejściowym, ponieważ pierwszy projekt jądrowy już jest opóźniony, a co do pozostałych – decyzja nie została podjęta. Więc wypełnienie tej luki mocowej, już w chwili obecnej widzimy, że ma być zrealizowane obecnością naszego węgla brunatnego bełchatowskiego i turoszowskiego kompleksu i w części oczywiście węgla kamiennego - powiedział Jacek Kaczorowski.
Bełchatów szykuje się na nową epokę po węglu
Prezes koncernu zaznacza, że bez względu na to, czy praca kompleksu bełchatowskiego zostanie wydłużona, czy nie, to już dziś trzeba myśleć o nowych inwestycjach w miejsce obecnej elektrowni.
- Czy rzeczywiście wydobywać i pracować będziemy do roku 2036 czy 2040, to już nie jest istotne. My dzisiaj musimy wprowadzić w życie projekty, które w czasie substytuować będą tracone miejsca pracy w kompleksie - powiedział Jacek Kaczorowski.
Mowa tutaj o drugiej elektrowni jądrowej, a także innych przedsięwzięciach, które mają stworzyć nowe miejsca pracy. PGE podpisało porozumienie z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną, która pozwoli przygotować region na nowe inwestycje i ściągnąć nowe firmy.
Szef koncernu zaznaczył, że jeśli dziś zapadłaby decyzja, to wliczając czas niezbędny do realizacji projektu, to najwcześniej za 13 lat w bełchatowskiej lokalizacji powstałby pierwszy blok jądrowy o mocy 1000-1200 MW. W Bełchatowie mówi się o lokalizacji wielkoskalowej elektrowni jądrowej o mocy 3 do 3,6 GW, czyli kolejne dwa bloki stanęłyby zapewne po 2040 roku. Kaczorowski przyznał, że 10,5 tysiąca pracowników, które obcenie pracują w kopalni, elektrowni i spółkach zależnych, to poziom zatrudnienia, który bezpowrotnie zostanie utracony, jeśli nie będzie pomysłu i poszukiwania innych miejsc pracy, które częściowo zastąpią te obecne. Jak zaznaczył, projekt jądrowy w okresie budowy, przyniesie około 11 tysięcy miejsc pracy. Według przeprowadzonych analiz, jeśli w okolicy Bełchatowa powstałaby wielkoskalowa elektrownia jądrowa, to stworzyłaby maksymalnie 2,5 tysiąca miejsc pracy. To jednak nie wszystko.
- Chcemy optymalnie wykorzystać aktywa. Rozważamy nie tylko projekt wielkoskalowej elektrowni jądrowej, w przypadku Bełchatowa rozważamy elektrownie szczytowo-pompowe, siłownie wiatrowe, farmy fotowoltaiczne i cały projekt kompleksowego zagospodarowania terenu pod kątem rekreacyjnym, ale przede wszystkim przemysłowym, w związku z obecnością wytwórczości w tym miejscu. To jest bardzo szerokie podejście m.in. centra danych, produkcja wysokozaawansowana, a o innych obszarach nie mogę jeszcze mówić - powiedział prezes PGE GiEK.
Komentarze (0)