Wojciech Jendrusiak z Bełchatowa od lat znany jest z działalności związkowej nie tylko w regionie, ale też na terenie kraju, gdzie jako szef OPZZ Konfederacja Pracy w Handlu walczy w marketach Kaufland czy Dino m.in. o podwyżki wynagrodzeń, w obronie praw pracowniczych czy też o przywrócenie do pracy zwolnionych osób.
W 2025 roku niemiecka sieć pozwała Bełchatowianina, oskarżając działacza o naruszenie dóbr osobistych poprzez rozpowszechnianie przez niego w mediach społecznościowych informacji m.in. o zwolnieniu jednej z pracownic za prowadzenie działalności związkowej, stosowaniu mobbingu i zastraszaniu pracowników, redukcji zatrudnienia, utrudnianiu korzystania z urlopu wypoczynkowego czy też utrudnianiu działalności związkowej w marketach popularnej sieci.
Pozwany związkowiec wygrał w sądzie. Został uniewinniony
Związkowiec z Bełchatowa początkowo otrzymał dwa pozwy cywilne oraz jeden karny. Później doszły kolejne dwa.
- Łącznie to jest aż pięć procesów wytoczonych przez Kaufland, który domagał się ode mnie 300 tysięcy złotych odszkodowania - zdradza Wojciech Jendrusiak.
W październiku zakończyła się pierwsza ze spraw. Początkowo postępowanie zostało umorzone przez Sąd Rejonowy w Bełchatowie, ponieważ nie dopatrzył się czynu zabronionego. Spółka Kaufland złożyła jednak odwołanie i uznano, że sprawa ma zostać rozpatrzona raz jeszcze przez sąd. Ten przesłuchał świadków i uznał, że związkowiec jest niewinny. Spółka odwołała się do sądu drugiej instancji. Teraz Sąd Okręgowy w Piotrkowie oddalił apelację i tym samym uniewinnił związkowca. Wyrok stał się prawomocny.
- Sąd uznał, że moje wpisy nie naruszały dóbr osobistych. Mam prawo do krytki, która mieściła się w ramach prawa, nie można było mi nic zarzucić - mówi Jendrusiak.
Jak podkreśla, że jeśli już publikuje w internecie posty opisujące sytuację w marketach niemieckiej sieci, to zawsze stara się robić to rzetelnie, podpierając się dokumentami, dowodami i zeznaniami pracowników. Przyznaje też, że nie obawia się kolejnych procesów i jest przekonany, że je wygra.
Bełchatowianin pozwie Kaufland o kilkaset tysięcy złotych
Związkowiec z Bełchatowa nie zamierza jednak pozostać dłużnym Kauflandowi i sam planuje pozwać niemiecką sieć o zniesławienie i utratę zdrowia.
- W tym momencie naruszyli moje dobra. Sprawa jest głośna, moja rodzina już obawiała się, że będą mnie licytować. Jest ciągły strach i obawy. Postawili mnie w takim świetle, jakobym popełnił przestępstwo, a niczego takiego nie zrobiłem - mówi Wojciech Jendrusiak.
Jak dodaje, zamierza wystąpić przeciwko Kauflandowi o bezpodstawne pozywanie go jako działacza związkowego i stosowanie mechanizmu SLAPP, czyli bezprawnych działań prawnych, które mają na celu uciszenie i zastraszenie krytyków czy działaczy społecznych.
- Zabrali mi czas, pieniądze i zdrowie, które mocno podupadło przez ciągłe nerwy i stres. Proszę mi wierzyć, że wielokrtone pojawianie się na rozprawach w sądach i tłumaczanie się, że nie jest się wielbłądem, naprawdę kosztuje mnóstwo zdrowia - przyznaje Jendrusiak. - Nie będę czekał do zakończenia wszystkich spraw, teraz czekamy na uzasadnienie pierwszego wyroku. Rozmawiam już z prawnikami na ten temat i nie będę z tym zwlekał.
Bełchatowianin od niemieckiej sieci będzie chciał nawet kilkuset tysięcy złotych.
- Muszą zapłacić za swoje bezprawne działanie i wykorzystywanie sądów do bezpodstawnego oskarżania działaczy związkowych. Na pewno będą to kwoty nie mniejsze niż oni żądali pod pozorem naruszania prawa. Udowodnię, że działałem zgodnie z prawem i był to atak na moją osobę. Wyliczymy moje zdrowie, czas i nerwy. Nie zamierzam odpuszczać - zapewnia związkowiec z Bełchatowa.
Co na to sieć Kaufland?
Biuro prasowe sieci Kaufland potwierdziło, że sąd drugiej instancji utrzymał w mocy wyrok uniewinniający Wojciecha Jendrusiaka.
- Szanujemy i w pełni respektujemy to prawomocne rozstrzygnięcie - przekazało biuro prasowe Kauflandu.
Spółka nie chciała się odnieść do zapowiadanego pozwu o odszkodowanie, który zamierza wystosować przeciwko niemieckiej sieci związkowiec z Bełchatowa.
- Jeśli chodzi o ewentualny pozew, nie znamy planów pana Jendrusiaka. Decyzja o tym, czy skorzysta z przysługującego mu prawa do sądu, należy do niego - stwierdziło biuro prasowe.
Komentarze (0)