Przypomnijmy. Koncesja na wydobycie węgla z odkrywki Bełchatów obowiązuje do końca 2026 roku. Obecnie w wyrobisku pozostało już niewiele węgla, bo zaledwie nieco ponad 2 miliony ton. Według zapowiedzi dyrektora kopalni wydobycie ostatnich ton węgla planowane jest do końca trzeciego kwartału przyszłego roku. Później surowiec do elektrowni Bełchatów będzie dostarczany już tylko z odkrywki Szczerców, która koncesję na wydobycie ma do 2038 roku. Koncern PGE GiEK zarówno jedną, jak i drugą, planuje zamienić w najgłębsze w kraju sztuczne jeziora.
Ogromna dziura zamieni się w jezioro?
W Polu Bełchatów prace trwają już od kilku lat. Trwa wypłycanie wyrobiska, a ogromna dziura systematycznie się zmniejsza. Przypomnijmy, że w szczytowym momencie prac górniczych Pole Bełchatów miało ponad 300 metrów głębokości. Dziś jest to 245 metrów, a docelowo to aż 190-195 metrów, przy czym samo jezioro, biorąc pod uwagę rzędną zwierciadła wody, ma mieć głębokość około 170 metrów. Do wypłycenia odkrywki potrzebne są ogromne ilości ziemi, czyli tzw. nadkładu, który obecnie jest transportowany z sąsiedniego Pola Szczerców. Według szacunków, potrzebne jest jeszcze około 240 mln metrów sześciennych nadkładu. Później będą prowadzone prace przy formowaniu skarp, których nachylenie będzie łagodzone, będą też umacniane i zabezpieczane. W dalszej kolejności po zakończeniu tych prac, rozpocznie się wypełnianie odkrywki wodą, które będzie polegało na stopniowym ograniczaniu odwodnienia, co będzie skutkowało wypełnianiem się wyrobiska wodami głębinowymi. Jednocześnie do wyrobiska kierowane będą wody pochodzące z cieków powierzchniowych.
- Po zakończeniu eksploatacji węgla, będziemy przez kilka lat wypłycać Pole Bełchatów, aby przygotować je do zalewania, które ruszy dopiero w połowie lat trzydziestych – mówi Dariusz Kowalczyk, dyrektor KWB Bełchatów.
Podobny scenariusz przewidziany jest również dla „młodszej” odkrywki Szczerców.
- Oczywiście kierunek rekultywacji jest już określony, tam też będzie analogicznie budowany zbiornik. Pytanie jest takie, czy to będzie jeden zbiornik połączony, czy będą dwa odrębne. To jest uzależnione od kwestii eksploatacji w rejonie wysadu solnego Dębina – mówi Dariusz Kowalczyk.
Gigantyczna inwestycja nie byłaby przeszkodą?
W ostatnich miesiącach głośno zrobiło się o staraniach PGE GiEK o lokalizację drugiej elektrowni jądrowej w kraju. Bełchatów w tym wyścigu rywalizuje z Koninem. W ubiegłym tygodniu w naszym mieście odbyła się konferencja „Od atomu do węgla. Bełchatów przyszłości”, podczas której dyskutowano o szansach bełchatowskiej lokalizacji na atom. Wiele uwagi poświęcono wstrząsom sejsmicznym i… zasobom wody. Ta druga kwestia jest niezwykle istotna w kontekście planowanych sztucznych jezior. Wiele osób bowiem zastanawiało się, czy przy ewentualnym powodzeniu projektu jądrowego w Bełchatowie, wykorzystanie wody do chłodzenia atomu przypadkiem nie będzie przeszkodą dla powstania sztucznych jezior.
Głos w tej sprawie zabrał prezes PGE GiEK – Jacek Kaczorowski, który przekazał, że łączne dostępne zasoby, które mogą być wykorzystane dla eksploatacji bloków jądrowych - wynoszą ok. 13,0 m3/s, przy zapotrzebowaniu do ok. 4 m3/s. Okazuje się, że wystarczyłby do tego system odwodnienia Kopalni Bełchatów o wydajności 5,5 m3/s. Dodatkowo są jeszcze trzy zapasowe lokalizacje: ujęcie na Warcie powyżej kompleksu w Zakrzówku Szlacheckim (1,5 m3/s), ujęcie na Warcie w Osjakowie (3 m3/s) oraz ujęcie na Pilicy w Bronisławowie (3 m3/s). Prezes PGE GiEK odniósł się również do planów wypełniania sztucznych jezior.
- Dysponujemy w systemie odwodnienia kopalni zdolnością 5,5 m3/s. Z tej ilości wody dzisiejsza energetyka konwencjonalna średniomiesięcznie (dane za lata 2023-24) wykorzystuje 3 m3/s. Znaczy to nie mniej nie więcej, że przy projekcie jądrowym o skali 3 gigawatów, to zapotrzebowanie jest na poziomie do 4 m3/s, czyli woda którą dysponujemy w systemie, jego wydajność, pozwoli zarówno na lokację projektu jądrowego, ale również na wypełnianie wyrobisk poeksploatacyjnych zarówno odkrywki Szczerców, jak i Bełchatów – zapowiedział Jacek Kaczorowski. – Ale nie zapominajmy, że mamy jeszcze trzy inne potencjalne ujęcia – dodał.
Konsorcjum zbada tereny wokół elektrowni i kopalni
Oceną warunków hydrologicznych i sejsmicznych zajmie się specjalnie powołane przez PGE GiEK konsorcjum instytucji naukowych i projektowych, w skład którego wchodzą m.in. Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie, Główny Instytut Górnictwa – Państwowy Instytut Badawczy w Katowicach, Państwowy Instytut Geologiczny – Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie, Poltegor-Instytut – Państwowy Instytut Badawczy we Wrocławiu.W ostatnich dniach Ministerstwo Przemysłu przedstawiło główne założenia do aktualizacji Programu polskiej energetyki jądrowej, w której potwierdzono plany budowy drugiej elektrowni jądrowej. Przekazano, że decyzja o ustaleniu lokalizacji oraz zakończenie badań lokalizacyjnych mają nastąpić w 2028 roku. Zgodnie z przyjętym harmonogramem, budowa drugiej elektrowni ma rozpocząć się w 2032 roku. Zakończenie budowy pierwszego bloku wraz z rozruchem przewidziane jest na 2040 rok, a dwóch kolejnych – na 2041 i 2042 rok.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.