Czy to będzie "comeback" Małgorzaty Janowskiej do wielkiej polityki? Sama zainteresowana deklaruje, że w niedalekiej przyszłości chciałaby wystartować w wyborach parlamentarnych z list nowego ugrupowania Mateusza Morawieckiego. Była posłanka, a także dawna dyrektor ekonomiczna Elektrowni Bełchatów, przyznaje, że już złożyła wniosek o przyjęcie do Stowarzyszenia "Rozwój Plus". Wcześniej pojawiła się na grillu inaugurującym działalność stowarzyszenia. Nie kryje jednak, że z Mateuszem Morawieckim od początku miała bardzo dobre relacje i są w stałym kontakcie.
Była posłanka z Bełchatowa: "Znamy się od wielu lat"
- Premier Morawiecki ucieszył się z faktu, że chcę dołączyć do stowarzyszenia. Znamy się od wielu lat - mówi Janowska - I jest to bardzo dobra znajomość - dodaje.
reklama
Bełchatowianka przyznaje też, że to właśnie u Morawieckiego, gdy ten był premierem, mocno "lobbowała" za zmianą granic najbogatszej gminy w Polsce. W 2022 roku decyzją rządu Kleszczów stracił tereny z Elektrownią Bełchatów, które przypadły sąsiedniej gminie Bełchatów. Miało to swoje skutki finansowe. Każdego roku 70 mln zł z podatków płaconych przez PGE trafia do gminy Bełchatów.
- Chciałam, żeby było uczciwie i sprawiedliwie. Pamiętam, że to były długie rozmowy z premierem i odpowiednie argumenty. Dopiero przy drugim wniosku była akceptacja - wspomina Janowska.
Przypomnijmy, że Janowska była posłanką w latach 2017-2023. Kandydując z drugiego miejsca na liście Kukiz’15 uzyskała drugi wynik i nie dostała się do Sejmu. Jednak tragiczna śmierć posła tej partii w wypadku samochodowym sprawiła, że bełchatowianka w lutym 2017 roku otrzymała mandat poselski. Bełchatowianka założyła wówczas najpierw koło poselskie, a później współtworzyła partię „Republikanów” i przystąpiła do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. W wyborach w 2019 roku do Sejmu dostała się już z list PiS. Był to jednak "związek" dość burzliwy, pełen nagłych zwrotów akcji.
W czerwcu 2021 roku Janowska wystąpiła z klubu parlamentarnego PiS wraz z dwójką posłów i utworzyła koło poselskie o nazwie „Wybór Polska”. Decyzja była o tyle dotkliwa, że Zjednoczona Prawica straciła wówczas sejmową większość. Można powiedzieć, że Janowska jednym ruchem zaszachowała wówczas samego Jarosława Kaczyńskiego. Posłanka z Bełchatowa wskazywała, że powodem była polityka partii rządzącej dotycząca górnictwa i energetyki. „Polityczny rozwód” nie trwał jednak długo. Po kilku tygodniach Jarosław Kaczyński ogłosił, że posłanka wraca do klubu PiS. Kilka miesięcy później Janowska została dyrektorem ekonomicznym w Elektrowni Bełchatów. Rząd podjął też decyzję o "rozbiorze Kleszczowa", na co posłanka z Bełchatowa mocno naciskała.
Janowska "wycięta" z listy PiS tuż przed wyborami
Jednak później drogi Małgorzaty Janowskiej i PiS coraz mocniej się rozchodziły. Dochodziło do licznych tarć, także w energetycznym koncernie PGE GiEK, gdzie ścierały się frakcje polityczne Janowskiej i jej przeciwników z PiS. Latem 2023 roku, czyli na kilka miesięcy przed wyborami, zdecydowała się na wzięcie urlopu bezpłatnego w Elektrowni Bełchatów. W jesiennych wyborach w 2023 roku przyszło jednak ogromne rozczarowanie, po tym jak PiS nie wystawił jej na swoich listach, a sama Janowska nie miała wątpliwości, że była to zemsta szefa lokalnych struktur PiS - Antoniego Macierewicza. Ostatecznie bezskutecznie ubiegała się o mandat senatora z listy komitetu „Polska Jest Jedna”.
Dziś była posłanka pytana o motywy swojej decyzji o przystąpieniu do Stowarzyszenia "Rozwój Plus" zdradza, że w sejmowym klubie Prawa i Sprawiedliwości zawsze lepiej dogadywała się z Mateuszem Morawieckim niż Jarosławem Kaczyńskim.
reklama
- Gdy współpracowaliśmy, to osobą, która faktycznie dotrzymywała słowa był premier Morawiecki. Można było z nim cokolwiek ustalić i wiedzieć, że faktycznie ta decyzja będzie pozytywna - mówi Janowska. - Śmieję się, że nasza droga do polityki jest trochę podobna, bo ja też pracowałam w banku. Byłam dyrektorem oddziału i też wywodzę się z korporacji, tak więc mamy coś wspólnego.
Bliżej do Morawieckiego niż Kaczyńskiego
Janowska pytana, czy to rodzaj "politycznej zemsty" za wycięcie z list PiS przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi, zaprzecza i przyznaje, że zawsze lepiej potrafiła się porozumieć z Mateuszem Morawieckim.
reklama
- Nie traktuję tego jako zemsty, ale bardziej jako wyzwanie. Zawsze był mi bliższy Mateusz Morawiecki niż Jarosław Kaczyński - stwierdza.
Przyznaje, że w stowarzyszeniu działają młodsze osoby, które są pracowite i łatwiej jest jej z nimi komunikować i rozwiązywać problemy niż ze "starą gwardią".
- Tak więc jest to naturalna kolej rzeczy, że bliżej jest mi do środowiska związanego z premierem Morawieckim - przyznaje Janowska.
Pytana o to, czy wystartuje w najbliższych wyborach parlamentarnych, otwarcie deklaruje taką chęć.
- Jak dostanę taką szansę, to będę startowała - powiedziała Małgorzata Janowska.
Komentarze (0)